bez profesora Geremka bedzie jakoś dziwnie...


Smutno, pusto, ale właśnie dziwnie, bo przyzwyczaiłem się, myślę, że nie tylko ja, iż zawsze jest. Że jest obecny, dba o polskie interesy w Europie i na Świecie, że służy radą... Można się z nim było nie zgadzać, o różnicy zdań między nami na temat nominacji Obamy pisałem, ale zawsze był, był opoką i wsparciem... będzie mi go bardzo brakowało.

Pamiętam, że to właśnie podziwiając jego i innych przywódców Solidarności zapisałem się do UW. Jestem wdzięczny losowi, że mogłem go poznać, rozmawiać i dyskutować. Profesor był zawsze wymagającym rozmówcą, kategorycznym, ale jednak otwartym i bardzo życzliwym. Był bardzo otwarty na młodych, na nasze zdanie i zawsze dbał aby kontakty młodzi-starzy były dobre. Nie miałem takiej możliwości jak Bogdan Lis, Janek Lityński, Janusz Onyszkiewicz czy Władek Frasyniuk poznania i działania razem z nim kiedy ważyły się losy kraju, kiedy hartowały się charaktery, kiedy tworzyła się historia, ale nauczyłem się od niego, że warto sięgać po kolejne wyzwania, że nigdy nie należy spoczywać na laurach, że należy kreślić czasami nawet szalone perspektywy. Przecież kiedyś szczytem był socjalizm z ludzką twarzą, a potem okazało się, że możliwe są okrągły stół, wolne wybory, demokracja, członkostwo w NATO i UE...

Tych wyzwań wciąż nie brakuje. To nie prawda, że profesor nie miał już politycznych planów. Miał ich wiele, nie tylko osobistych. Pisał książkę, planował nowy projekt polityczny, działał bardzo aktywnie na rzecz dalszej integracji UE widząc w tym kolejne szanse dla Polski... Pozostaje kontynuować jego działo, podążać wytyczoną przez niego ścieżką. Zadanie trudne i ambitne, ale na szczęście w Polsce i na świecie jest tysiące ludzi zarażonych jego widzeniem świata. Dziękujemy