Blog Jacka Kurskiego


Jacek Olgierd Kurski (ur. 22 lutego 1966 w Gdańsku) – polski dziennikarz i polityk, poseł na Sejm RP V i VI kadencji. Ukończył studia na Wydziale Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego w zakresie handlu zagranicznego. Pracował w telewizji, publikował artykuły w prasie niezależnej i prawicowej, m.in. w "Tygodniku Solidarność". Jest współautorem książki Lewy czerwcowy oraz filmu Nocna zmiana, poświęconych dymisji rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992.

W latach 80. zaangażował się w działalność opozycyjną, był członkiem NSZZ "Solidarność".

Po 1989 związany był z wieloma partiami prawicowymi. Na początku lat 90. współpracował z Porozumieniem Centrum, na czele którego stał Jarosław Kaczyński. W 1993 przed wyborami parlamentarnymi brał udział w kampanii wyborczej Porozumienia Centrum. W styczniu 1993 opublikował napisaną wspólnie z Piotrem Semką książkę Lewy czerwcowy, będącą zapisem wywiadów z politykami związanymi z rządem Jana Olszewskiego na temat kulisów odwołania gabinetu w czerwcu 1992. Rok później zrealizował film Nocna zmiana poświęcony tej samej tematyce.

Od połowy lat 90. współpracował z Janem Olszewskim, przystępując do tworzonego przez byłego premiera Ruchu Odbudowy Polski. Brał udział w kampanii prezydenckiej w wyborach w 1995, następnie pełnił funkcję rzecznika prasowego ROP. Opowiadał się za współpracą z Akcją Wyborczą Solidarność, jednocześnie krytykował jej zbliżenie do Unii Wolności. W wyborach parlamentarnych w 1997 bezskutecznie ubiegał się o mandat posła jako lider listy ROP w województwie gdańskim.

Po wyborczej porażce odszedł z ROP, stając na czele jednej z frakcji tej partii (tzw. "Stowarzyszenie ROP"), następnie wkrótce przystępując do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego wchodzącego w skład AWS (został wiceprzewodniczącym tej partii). W 1998 uzyskał mandat radnego sejmiku pomorskiego. W latach 1998-2001 pełnił funkcję wicemarszałka województwa pomorskiego. W wyborach do Sejmu w 2001 kandydował z listy Akcji Wyborczej Solidarność Prawicy w okręgu toruńskim. W tym samym okręgu, z ostatniego miejsca na liście AWSP miał startować były minister rolnictwa Jacek Janiszewski. Tuż przed oddaniem listy do komisji wyborczej Jacek Kurski samowolnie dopisał przed Janiszewskim inną osobę o tym samym nazwisku. Za manipulowanie listą kandydatów został usunięty ze Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego.

Po przegranych przez AWSP wyborach związał się z Prawem i Sprawiedliwością. Nie otrzymał jednak miejsca na liście kandydatów w wyborach samorządowych w 2002. Odszedł z PiS do Ligi Polskich Rodzin. Jako kandydat LPR został ponownie wybrany do sejmiku pomorskiego, w którym został wybrany wiceprzewodniczącym. Był również kandydatem LPR na stanowisko prezydenta Gdańska, jednak nie przeszedł do drugiej tury wyborów. Był głównym autorem kampanii wyborczej LPR do Parlamentu Europejskiego. W 2004 popadł w konflikt z liderem LPR na Pomorzu Robertem Strąkiem i odszedł z tej partii, po czym ponownie związał się z PiS.

W wyborach parlamentarnych w 2005 został wybrany w okręgu nr 25 (Gdańsk) posłem na Sejm V kadencji z ramienia PiS.

Ponownemu zbliżeniu Jacka Kurskiego do środowiska Prawa i Sprawiedliwości w 2004 przychylny był Jarosław Kaczyński, podczas gdy Lech Kaczyński początkowo się na to nie zgadzał. Ostatecznie jednak umieścił go w swoim sztabie podczas wyborów prezydenckich w 2005.

Jacek Kurski organizował między innymi konwencję PiS (wiosna 2005), zmienił też logo ugrupowania. Przed jesienną II turą wyborów prezydenckich udzielił autoryzowanego wywiadu tygodnikowi Angora, w którym stwierdził, że "Poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Donalda Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu"[1].

Konsekwencją tych słów było usuniecie go ze sztabu wyborczego Lecha Kaczyńskiego (11 października 2005). Następnie 13 października decyzją sądu partyjnego PiS został usunięty z partii. Kilka dni później okazało się jednak, że dziadek Donalda Tuska faktycznie służył w Wehrmachcie, lecz przypuszcza się, że został wcielony siłą, a z Wehrmachtu zbiegł do Polskich Sił Zbrojnych, gdzie miał walczyć do końca wojny. 14 listopada 2005 sąd dyscyplinarny PiS rozpatrzył pozytywnie odwołanie Kurskiego i przywrócił mu członkostwo w partii, ograniczając karę do nagany.

W wyborach parlamentarnych w 2007 Jacek Kurski po raz drugi uzyskał mandat poselski, otrzymując 23 585 głosów.

Kontrowersje

Znany jest z ostrych antykomunistycznych poglądów, twardego, nastawionego na skuteczność stylu walki politycznej oraz z częstych zmian partii politycznych. Jest nieraz postrzegany jako "polityczny najemnik" (jak określił go Jan Kozłowski) oraz specjalista od tzw. czarnego PR (tzn. opartego na rysowaniu negatywnego obrazu przeciwnika). "Gazeta Wyborcza" przypisała mu, że nazwał siebie "bulterierem braci Kaczyńskich", czemu Jacek Kurski zaprzeczał[2].

Jest krytykiem środowisk postrzeganych przez niego jako postkomunistyczne czy liberalne (dawniej Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Unii Wolności, a obecnie Platformy Obywatelskiej). W wypowiedziach publicznych wielokrotnie sprzeciwiał się zawieraniu przez PiS jakiejkolwiek koalicji z PO. Krytykował również środowisko Gazety Wyborczej, w której pracuje jego starszy brat Jarosław.

W książce Nie tylko fakty Tomasz Lis stwierdził, iż Jacek Kurski dopuścił się zmanipulowania jego słów - 5 czerwca 1992 sfilmował Lisa opowiadającego kolegom, jak śniło mu się, iż "czołgi jadą na Warszawę, a ekipa Olszewskiego broni się, sięgając do broni ostatecznej", a w swoim filmie opowieść tę zamieścił, pomijając zastrzeżenie, że "był to jedynie kuriozalny sen". Lis sugeruje, iż zastrzeżenie to "nie pasowało do tezy o medialnym, antyprawicowym spisku".

Podczas kampanii wyborczej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2004 nakręcił dla LPR film krytykujący udział Polski w konflikcie irackim. W reklamówce przedstawił wypowiedzi polskich polityków popierających wojnę w Iraku, w tym Jarosława Kaczyńskiego, przeplatane krwawymi zdjęciami z Iraku, na końcu zaś pojawiał się Roman Giertych na mównicy sejmowej ze słowami: "Nam nie jest wszystko jedno". Słów tych Roman Giertych nie wypowiedział jednak w trakcie debaty sejmowej na temat Iraku - scenę tę dokręcono później, a Giertych przemawiał do pustej sali[3].

W 2006 został posądzony o to, że ściągał spodnie i majtki przed politykami Ligi Polskich Rodzin w celu udowodnienia, że nie jest Żydem. Sam poseł Kurski zdementował te pogłoski i twierdzi, że to nieprawda[4].

7 września 2007 podczas debaty przed samorozwiązaniem Sejmu V kadencji Roman Giertych (LPR), korzystając ze statystyk głosowań, wytknął sprawozdawcy wniosku PiS Jackowi Kurskiemu kłamstwo w przypisywaniu PiS ulgi prorodzinnej (jak udowodnił, tylko jeden poseł partii Jarosława Kaczyńskiego za tym głosował), mundurków i becikowego – w każdym przypadku ustawy przeszły głosami opozycji. Po wystąpieniu Romana Giertycha posłowie zaczęli skandować w stronę Kurskiego:"Kłamca! Kłamca!". Jacek Kurski uzasadniał, że poseł sprawozdawca się pomylił i potem posłowie PiS źle zagłosowali, na co opozycja wybuchnęła śmiechem. W ramach sprostowania Roman Giertych zauważył, że w drugim głosowaniu w tej samej sprawie głosy polityków PiS były podobnie rozłożone. Waldemar Pawlak (PSL) przypomniał Kurskiemu, że do głosowania na "TAK" służy zielony przycisk.

Procesy sądowe

13 czerwca 2006, w trakcie programu Teraz my!, Jacek Kurski oskarżył Platformę Obywatelską i komitet wyborczy Donalda Tuska o finansowanie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi oraz parlamentarnymi w 2005 z pieniędzy nielegalnie wyprowadzonych z PZU. Zjawisko to zostało następnie nazwane aferą billboardową. Prokuratura zadecydowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie, jednak nie udało się znaleźć ani jednego świadka, który potwierdziłby słowa Kurskiego. W odpowiedzi na zarzuty Kurskiego Platforma Obywatelska złożyła wniosek do prokuratury o zniesławienie. PO domagała się w nim przeprosin w mediach oraz przekazaniu 100 tys. zł na Caritas. Rozprawa sądowa rozpoczęła się 30 sierpnia 2006, jednak została odroczona do czasu jakichkolwiek postępów wspomnianego wcześniej śledztwa, gdyż oba toczą się w podobnej sprawie. Poseł Kurski nie pojawił się na rozprawie. Jego adwokat argumentował to na dwa sposoby: po pierwsze poseł jest chory i ma zwolnienie, a po drugie wezwanie do sądu otrzymał 26 sierpnia, odebrał je jego sąsiad. Sędzia Małgorzata Kuracka zakwestionowała zwolnienie stwierdzając, że jest niewiarygodne oraz powiedziała, że odbiór wezwania kwitowała szwagierka i to dwa dni wcześniej niż twierdzi poseł. Sam Kurski wywołał także niemałe oburzenie, gdy na pytanie dziennikarzy, czy nie boi się procesu odpowiedział, że się nie boi, gdyż Jarosław Kaczyński powiedział, że włos mu z głowy nie spadnie. Dodatkowo, 2 dni po rozprawie, Kurski będąc w dalszym ciągu na zwolnieniu poleciał na konferencję do Reykjaviku. Na pytanie ŻW dlaczego poleciał na konferencję, a nie przyszedł na rozprawę powiedział Sam decyduję, czy jestem chory i czy mogę jechać w delegację, czy nie. Śledztwo prokuratorskie zostało w grudniu 2006 umorzone. 3 kwietnia 2007 Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, zgodnie z którym Kurski ma przeprosić Tuska na łamach "Rzeczpospolitej" i "Gazety Wyborczej" oraz w TVN i TVP. Sąd nakazał mu również wpłacić na rzecz Caritas Polska kwotę 15 tys. zł.

12 czerwca 2007 Warszawski Sąd Okręgowy uznał Jacka Kurskiego winnym naruszenia dóbr osobistych spółki Agora SA podczas programu telewizyjnego "Warto rozmawiać" 8 maja 2006 poprzez wygłaszanie niepotwierdzonych zarzutów zniesławiających i godzą w renomę firmy. W uzasadnieniu sąd stwierdził: "Posła na Sejm szczególnie obowiązuje zasada podawania informacji wiarygodnych i sprawdzonych - także dla dobra swej partii". Poseł Kurski ma zamieścić przeprosiny w "Gazecie Wyborczej" i w TVP 2 przed programem "Warto rozmawiać" lub "Panoramą" oraz wpłacić 10 tys. zł na Zakład dla Niewidomych w Laskach.
Źródło: Wikipedia

Źródło: http://kurski.bloog.pl/rss.xml
Aktualizowano: 22 min. 25 sek. temu
Następna aktualizacja: jeszcze 37 min. 35 sek.