Funkcjonariusz SB, kpt. Edward Graczyk, który miał zwerbować i złamać młodego Lecha Wałęsę w roku 1970 żyje. Był i jest kluczowym świadkiem, gdyby nie został uznany za zmarłego przez historyków IPN w książce "SB a Lech Wałęsa". Teraz Graczyk postanowił się ujawnić i jest gotów zeznawać, aby pokazać całą prawdę. -
Cenckiewicz i Gontarczyk skompromitowali się tym, a szef IPN zgodził się na takie manipulacje.
Ci panowie uśmiercili świadka historycznego dla własnej kłamliwej tezy. To trzeba zbadać, komu i dlaczego na tym zależało - IPN potwierdza, że Graczyk żyje.
- Taka manipulacja ma poważne konsekwencje, bo paszkwil IPN stał się źródłem dla innych, dla filmów i innych gniotów.
To działanie oparte na kłamstwie, bo bez sprawdzenia źródeł .Ile jeszcz3e Ci Panowie innych kłamstw popełnili.
Na 692 stronie książki i nie tylko Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka stwierdzono, że świadek Edward G. nie żyje, a data śmierci jest nieznana.
Przy jego nazwisku napisano też, że to on zwerbował Lecha Wałęsę.
Tymczasem świadek żyje i twierdzi zupełnie co innego.
IPN świadomie pominął ten kluczowy fakt w swojej pracy.
Uśmiercenie świadka to manipulacja historyczna autorów książki zaakceptowana przez kierownictwo IPN.
To nadużycie warsztatowe potwierdza złą wolę autorów książki i kierownictwa IPN, którzy odrzucili kluczowe źródło informacji, aby udowodnić zaplanowaną tezę. Zeznania świadka podważyłby oskarżenie.
To jawna manipulacja IPN i kompromitacja historyków. Komu zależało na uśmierceniu świadka? Kto zdecydował o takiej zbrodni na faktach? Oczekuję wyjaśnień.
IPN potwierdził, że b. oficer SB Edward G. zeznał, iż nic mu nie wiadomo o zarejestrowaniu Lecha Wałęsy jako agenta.
Miało to miejsce w toku śledztwa IPN w sprawie fałszowania przez SB akt.







