Mamy kolejnąodsłonę w sprawie "aksamitnego rozstania" i na jaw wychodzą kolejnerzeczywiste powody rozstania. Chciałbym wam przytoczyć wypowiedźWojciecha Olejniczaka z wczorajszej Rzeczypospolitej - "Wszystkieręce na pokład. Każdy się przyda. Kiedyś już pan to mówił, a później okazałosię, że nie mogą to być ani ręce Leszka Millera, ani Marka Dyducha,ani Józefa Oleksego. Miller i Dyduch należą już doinnych partii. Ale Józef Oleksy to osobna historia. Został źlepotraktowany i było mi żal, że musiał odejść z partii z powoduchwili słabości. Zawsze uważałem, że warto słuchać jego głosu.Może wrócić doSLD? Sprawa jego powrotu do SLD jest otwarta." Teraz dlawszystkich wątpiących co zamierza dalej robić SLD i czy idzie naścianę czy będzie nowoczesną lewicą, nie powinno być żadnychwątpliwości. Kieruję to zwłaszcza do kolegów z SDPL, a żeby jeszczedodatkowo ukazać sposób myślenia o współpracy jaka jest możliwa tocytat z dyżuru Grzegorza Napieralskiego w redakcji Trybuny - "Wsprawie kontaktów z SDPL nasz gość powiedział, że jego pomysłem nabudowanie lewicy jest oparcie tej budowli na dwóch filarach: SLDoraz związkach zawodowych. Zatem jeśli taka oferta odpowiadaSocjaldemokracji Polskiej, to SLD pozostaje otwarty na współpracę,ale z całą pewnością nie pozwoli się pouczać, bowiem nie jest tonajlepsza droga do budowania szerokiego porozumienia".I co koledzyz SDPL na taką "ofertę" współpracy?





