PO czyli polscy konserwatyści - koledzy Berlusconiego.


Parlament Europejski jest swoistym politycznym papierkiem lakmusowym.
To, co można “naściemniać” w kraju, niestety nie zawsze udaje się na europejskiej scenie. Przebieranie się w cudze polityczne ciuszki nikogo tu nie zmyli.
Kiedy w 2004 r. weszliśmy do Parlamentu Europejskiego ze zdziwieniem odnotowałam, że “polscy liberałowie” za jakich uchodzi PO, poszli od razu do konserwatystów i to razem z PSL, które wtedy nosiło jeszcze etykietkę byłego koalicjanta SLD!