Polityk musi być Hipokratesem


Kiedy w V kadencji Sejmu starałem
się Państwu przedstawić swoje poglądy na różne sprawy albo
zaprezentować działania podejmowane w parlamencie zawsze miałem
wrażenie, że zostaje jeszcze coś do przekazania, a przede wszystkim
do zrobienia. Tak też jest i teraz.Co gorsza
zawsze miałem wrażenie, że coś było nie tak, bo wiedziałem, że
można zrobić więcej i lepiej. A wiedziałem też, że trzeba zachować
twarz, że trzeba być uczciwym, że trzeba mówić prawdę.To dlatego
zawsze pozostaje niedosyt. Sama uczciwość politykowi nie wystarczy.
Jeśli się nią kieruje i mówi prawdę traci. I będzie
tracił.A co dla
wyborców najważniejsze nie może zrealizować wszystkich
przedsięwzięć. I to nie tylko tych zapowiadanych w kampanii
wyborczej, ale także spraw bieżących.Trzymając się z
daleka od różnych układów, koterii, parlamentarnych kulis poseł
traci realny wpływ na głosowania albo najróżniejsze instytucje i
środki jakimi dysponują.A to skutkuje
bezlitośnie, bo nie może załatwić dla gminy czy obywateli ze
swojego okręgu wielu rzeczy.Oczywiście są i
tacy, którzy polityczne działania nazywają pragmatycznymi,
koniecznymi, uzasadnionymi, ale wtedy często zapominają o
niezbędnym elemencie polityki uczciwości.Szkoda też, że
większość z parlamentarzystów zapomniała, iż są tylko ludźmi. A
człowiek jak wiadomo jest omylny. Oni zaś udają, że wiedzą wszystko
i zawsze. I to najlepiej.Dlatego właśnie
pozwalam sobie na małą sugestie i radę nie jako poseł, ale jako
lekarz, który stosuje ją codziennie w pracy z
pacjentami.Najlepiej żeby
przyjęli zasadę Hipokratesa, która mówi, że jeśli nie mogą pomóc to
niech przynajmniej nie szkodzą, chociaż jak mogliśmy zauważyć w
czasie ostatnich dwóch lat funkcjonowania tego parlamentu tak nie
było i ciągle nie jest.  Hubert Costa,
lekarz, parlamentarzysta.