„Zeszyty Historyczne” (Paryż)
Nr 54 / 1980 r.
„Kłamstwo historyczne w tegorocznych naszych nieustających obchodach osiągnęło swoistą doskonałość. Ktoś widać orzekł, że po 55 latach sprawa 17 września 1959 i jego konsekwencji we wschodniej Polsce dojrzała do zapomnienia. I oto we wszelkich mowach, artykułach, audycjach, rozważaniach historyczno-politycznych od Władysława Machejka i Wilhelma Szewczyka do Włodzimierza T. Kowalskiego i Janusza Stefanowicza znikło wszystko. Nie było paktu Ribbentrop-Mołotow, wkroczenia Armii Czerwonej, walk i internowania polskiej armii, współpracy Rosji z Niemcami na linii Bugu, wywózki 1,5 miliona Polaków do Związku, wymordowania oficerów w Katyniu, problemów armii Andersa i Berlinga. Nie było też zgoła żadnych problemów ze Wschodem i Stalinem (nawet czczony po śmierci Tito ich nie miał!). Była tylko historyczna Polska po Odrę i Nysę i jej restytucja przez bratni zawsze Związek Radziecki".
Tak pisze Stefan Kisielewski o niszczeniu przez "dyktaturę ciemniaków" narodowej pamięci w artykule "Warszawskie komediodramaty" ogłoszonym w ,.Kulturze" za lipiec-sierpień 1980. Tej zgrai fałszerzy polskiej historii, rozporządzającej całym potężnym rządowym aparatem wydawniczym, przeciwstawił się odważnie Władysław Bartoszewski, podejmując w ramach tzw. „latającego uniwersytetu" (Towarzystwa Kursów Naukowych) serię wykładów o Polskim Państwie Podziemnym z lat 1959-1945, wydanych następnie drukiem w roku 1980 przez działającą w kraju poza zasięgiem cenzury Niezależną Oficynę Wydawniczą w postaci 35-stronicowej broszury zatytułowanej Polskie Państwo Podziemne 1939-1945”.
Kto zna przeszłość i twórczość Bartoszewskiego, ten się nie zdziwi, że właśnie on, a nie kto inny, podjął się powiedzenia prawdy o polskim wojennym podziemiu. Sam życiorys Bartoszewskiego to dramatyczny fragment historii polskiego państwa podziemnego. Uwięziony w latach 1940 - 1941 w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, od 1942 do 1944 jest organizatorem Rady Pomocy Żydom („Żegota"), zastępcą kierownika referatu żydowskiego w Delegaturze Rządu oraz pracownikiem w randze porucznika Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, wreszcie bierze udział w Powstaniu Warszawskim i zostaje odznaczony Krzyżem Walecznych.
W czasie od 1946 do 1954 spędza Bartoszewski osiem lat w komunistycznym więzieniu, skazany za rzekome szpiegostwo, po czym w marcu 1955 zostaje zrehabilitowany i oskarżenie uznane za bezpodstawne.
Po wyjściu z więzienia Bartoszewski oddaje się z zapałem pracy pisarskiej i w ten sposób powstaje szereg niezmiernie wartościowych książek. Jeśli chodzi o ich wagę poza granicami Polski, to na pierwsze miejsce wysuwa się książka napisana wspólnie z Zofią Lewinówną pt. Ten jest z Ojczyzny mojej. Jest to historia pomocy świadczonej przez Polaków mordowanym w latach 1959 - 1945 przez hitlerowców Żydom. Przetłumaczona na język angielski i rozprowadzona w świecie zachodnim, staje się pierwszą książką, która samą wymową podanych w niej faktów prostuje wszelkie niesłuszne zarzuty i oskarżenia, że Polacy nie ratowali Żydów, tak jak powinni. Zaufanie do faktów w książce tej podanych zwiększyło przyznanie autorowi przez Izrael medalu za ratowanie Żydów w okupowanej Polsce i zaliczenie go do „sprawiedliwych między narodami".
Za dzieło najcenniejsze dla Polaków należy uznać 1859 dni Warszawy pod okupacją, którego tytuł mówi sam za siebie. Obok tego ogłosił Bartoszewski szereg książek, broszur i prac poświęconych okupacji hitlerowskiej, w tym Warszawski pierścień śmiercią i stał się może najlepszym znawcą spraw okupacyjnych.
Te wszystkie prace wręcz predestynowały Bartoszewskiego do podjęcia ciężkiego i odpowiedzialnego zadania, jakim było sprostowanie fałszów i powiedzenie prawdy o Polskim Państwie Podziemnym. Zważywszy warunki krajowe, krótki czas wykładu i względnie skromny rozmiar broszury, zadanie to wykonał bardzo dobrze.
Zapłacił jednak Bartoszewski za swą odwagę. Najpierw za jego działalność w ramach krajowej opozycji odmówiono mu paszportu do Stanów Zjednoczonych, gdzie miał wygłosić szereg odczytów na temat stosunków polsko-żydowskich. Odczyty te miały posłużyć prostowaniu fałszywych oskarżeń i łagodzeniu różnic między polskim i żydowskim odłamem społeczeństwa amerykańskiego, co niewątpliwie leży w interesie polskim. Nie powstrzymało to partyjnych „ciemniaków" od odmowy paszportu, byle tylko ukarać Bartoszewskiego za działalność opozycyjną.
Z kolei za wygłoszenie odczytu streszczonego w broszurze komunistyczne ,,Kolegium do spraw wykroczeń" ukarało go grzywną w wysokości 5000 złotych. Na procesie Bartoszewski oświadczył, że prowadzenie wykładów z historii Polski uważa za swój społeczny obowiązek. Żadna kara go od tego nie powstrzyma i nie zastraszy, i nadal będzie prowadził takie wykłady.
Jak z powyższego wynika, praca Bartoszewskiego o Polskim Państwie Podziemnym ma już swoje miejsce w historii prześladowań wolnego słowa, co jej dodaje koloru i podwaja zainteresowanie czytelnika.
Jeśli chodzi o treść broszury, to na wstępie stwierdza ona, że wśród młodzieży wzrasta zainteresowanie problematyką Polskiego Państwa Podziemnego, którego nie można jednak zaspokoić, gdyż brakuje opracowań będących naukową syntezą tego okresu dziejów. Po wyjaśnieniu, jak konstytucja z 1955 r., mimo że bardzo zwalczana, umożliwiła kontynuację polskich władz państwowych po opuszczeniu przez nie terenu Polski, przechodzi Bartoszewski do odparcia poglądu pewnych komunistycznych historyków kwestionujących istnienie Polskiego Państwa Podziemnego. Jeśli to państwo nie istniało, to po co - pyta Bartoszewski - Polska Partia Robotnicza nawiązała w lutym 1945 rozmowy z Delegaturą Rządu, będącą organem tego państwa?
Ciąg dalszy – część II






