Pyrrusowe zwycięstwo prezydenta


Turez Hotele

Lepiej późno niż wcale. Ktoś doczytał się w końcu mojej dobrej rady, jaką jakiś czas temu złożyłem premierowi. Prezydent odniósł sukces i pojawił się na szczycie. Miał badge’a, krzesło i stał na czele delegacji, ale był samotny jakiś i cichutki. Nie chodzi mi w tym momencie o samopoczucie głowy państwa. Chciał jechać, to pojechał. Myślę o paranoi, którą zafundował sobie i kolejny raz Polsce.