Biskup Pieronek zapragnął powrócić do dawno utraconego wizerunku człowieka kulturalnego. W najnowszym wywiadzie udzielonym GW (25.08.2008) kreuje się na ojca stanu. Duchownego. Naprawdę jest niczym flaki z olejem. Nawet nie tyle nudny, co obrzydliwy.
Senyszyn
PEKIN, CZYLI BÓG TAK CHCIAŁ.
Współczesny sport to raczej choroba niż zdrowie. Zawodników niszczy doping, a także przeciążenia, kontuzje, zalewane alkoholem stresy. Sportowe instytucje toczy korupcja, kumoterstwo, brak kompetencji. Amatorstwo od dawna jest fikcją. Sport to wielkie pieniądze. Także igrzyska olimpijskie dawno przestały być wyrazem szlachetnego współzawodnictwa i braterstwa wszystkich narodów.
KŁAMSTWO MIŁE BISKUPOM.
Polscy biskupi nie są ortodoksyjni, jeśli chodzi o prawdę. Przeciwnie. Kochają kłamstwa. Oczywiście pod warunkiem, że dają się zamienić na kasę, ziemię lub inne materialne korzyści. Ulubione kłamstwo dotyczy niewyobrażalnych zasług katolickiego kleru dla przetrwania zaborów i kilkakrotnego odzyskiwania przez Polskę niepodległości. W rzeczywistości udział kleru w tych historycznych wydarzeniach był znikomy,
Z RĘKĄ W TARCZY
Kto dziś spał dłużej, obudził się z ręką w tarczy. Misterium podpisania rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem, bowiem czekano na prezydenta. Biedak był ponoć „ganiany po kilku piętrach przez zastępcę szefa Kancelarii Premiera, choć droga windą trwa jedną minutę”. W dodatku urzędnik Tuska najwyraźniej nie wiedział, gdzie odbywa się uroczystość i szukał po omacku.
ZARAŹLIWE OBSESJE CZY CYNICZNA GRA?
Lech Kaczyński. Facet, który boi się wszystkiego, chciał w Tbilisi podjąć walkę. Nie o pokój. O unicestwienie Rosji. Zabrakło dosłownie paru sekund, a wypowiedziałby wojnę. Był niczym król z wiersza Konopnickiej. „Grały jemu surmy zbrojne, grały jemu surmy złote na zwycięstwo, na ochotę…” Wprawdzie jak na prawdziwego króla, za bardzo się wiercił i za mocno pożądał oklasków,
NIE DOSTANIEMY ANI GUZIKA
Gdyby nasi zawodnicy tak rywalizowali o olimpijskie złoto, jak prezydent z premierem o palmę pierwszeństwa, w klasyfikacji medalowej wyprzedzalibyśmy Chiny. Niestety. I w sporcie, i w polityce wyłącznie dajemy. W dodatku nie czadu. Czego, pozostawiam domyślności Czytelników
KAZANIA NA DOLE
Od Jezusowego pierwowzoru na górze, kazania księdza Jankowskiego różnią się liczbą i poziomem. Jest ich więcej, ale ilość nie przechodzi w jakość. Nawet poziom morza, na którym są wygłaszane, jest dla prałata nieosiągalny.
ŻYCZLIWY KLECHA, CZYLI ŁYŻKA MIODU W BECZCE DZIEGCIU.
Otrzymałam miły i ciekawy list, podpisany „życzliwy klecha”. X. Roman z Warszawy pisze, że niektóre moje wypowiedzi budzą jego zaniepokojenie i sprzeciw. Najbardziej zabolało go stwierdzenie, że księża ciągle wyciągają ręce po pieniądze od wiernych. Zapewnia, że on sam „ma szczęście pracować już w czwartej parafii, gdzie tzw. stawek czy cennika po prostu nie ma.
RAPORT Z WC
W Polsce zdrowie częściej się opija niż opisuje, co oczywiście szkodzi. Zdrowiu i pijącym. Tym ostatnim nie tylko na zdrowie. Poseł Palikot, jako producent wódki, wie o tym najlepiej. Najwyraźniej pragnie zmienić rodzime obyczaje.
ŚLEPY, GŁUCHY I DO DOMU DALEKO
Jak co roku, podczas Jarmarku Dominikańskiego, odbywają się w Gdańsku biegi. Kobiet, mężczyzn, „wózkarzy” (po 3,74 km), VIP-ów (0,93 km) i główny, międzynarodowy (9,35 km), który tradycyjnie już wygrywa Kenijczyk. Jest dużo emocji, zabawy i promowania sportu.





