Wiceministra SW Władysława Ciastonia szeroko zakrojona operacja, -jako jedna z wielu, -fałszowania dokumentów mających świadczyć, że Lech Wałęsa 10 lat wstecz współpracował ze SB w PRL. Sporządzone w jej toku pokwitowania odbioru pieniędzy i donosów podpisanych "Bolek" rozprowadzono w Polsce i za granicę m.in. przy pomocy fikcyjnej organizacji "OKO", z tego źródła pochodzą kserokopie obu pokwitowań i "doniesienia" którymi dysponuje Sąd ( vide ulotka sygnowana Mieszko 11- k.3019-3020 t.XV~),
z tego też źródła pochodzą prawdopodobnie kserokopie dokumentów jakie znajdowały się w sejfie szefa UOP-u w czerwcu 1992 r., a będące rzekomymi informacjami spisanymi przez funkcjonariuszy SB z rzekomych doniesień t.w."Bolek". Dla wniosków powyższych znaczenie mają nadto wspomniane powyżej informacje t.w."Maciej" i OK.O."Władek", a zwłaszcza zamieszczone na nich adnotacje funkcjonariusza SB.
Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Co więcej można w oparciu o całokształt zgromadzonych w sprawie materiałów operacyjnych, archiwalnych i innych dokumentów ( art.31 ustawy) stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że nie istniały, pierwotne dokumenty potwierdzające że Lech Wałęsa był tajnym
współpracownikiem byłej Służby Bezpiecze6stwa PRL.
Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny w Warszawie rozstrzygnął jak w orzeczeniu.
Sąd lustracyjny upomina IPN
Wojciech Cxxxxxxxxx
Lech Wałęsa został w 2000 r. oczyszczony z zarzutu współpracy z SB, bo podczas rozprawy okazało się, że obciążają go sfałszowane materiały, a SB preparowała dokumenty na jego temat - przypomniał wczoraj sąd
(18-06-08, 00:00)Sąd zareagował na - jak podkreśla - "nieuprawnione" twierdzenia historyków IPN Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, którzy w swej książce o relacjach Wałęsy z SB twierdzą, że Wałęsa w latach 1970-76 był agentem SB o pseudonimie "Bolek". Według nich, oczyszczając b. prezydenta i przywódcę "Solidarności" z zarzutów, sąd "wadliwie ocenił dowody".
W specjalnym oświadczeniu Barbara Txxxxxxxxx, rzeczniczka warszawskiego sądu, który wydał orzeczenie w sprawie lustracyjnej Wałęsy, przypominała, że wyrok oparty został na:
* opinii grafologicznej z listopada 1990 r. stwierdzającej, że własnoręczne "doniesienie" z dnia 12 stycznia 1971 r. i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy z 18 lutego 1971 r. i z 29 czerwca 1974 r. nie zostały sporządzone przez Lecha Wałęsę;
* zeznaniach świadka Adama Żaczka [z Biura Studiów peerelowskiego MSW], który w kwietniu 1982 r., sporządzając analizę materiałów z rozpracowania Wałęsy, dysponował oryginałami tych dokumentów i sporządzoną w 1982 r. przez Centralne Laboratorium Kryminalistyki KG MO opinią grafologiczną, która nie potwierdziła ich autentyczności;
* dokumentu dotyczącego "przedłużenia" działalności TW "Bolka" o minimum 10 lat, który zawierał zapis: "ostatnie doniesienie Bolka pochodziło z 1970 r.". (Chodzi o przypomnianą wczoraj przez "Gazetę" notatkę z 1985 r. autorstwa mjr. Adama Stylińskiego, również z Biura Studiów MSW, opisującego akcję fałszowania dokumentów na Wałęsę).
"Sąd ustalił, że od lipca 1978 r. do kwietnia 1982 r. w sprawie rozpracowania Lecha Wałęsy o kryptonimie "Bolek" wytworzono 14 tomów akt, które miały być wykorzystane w planowanym przeciwko niemu procesie karnym, bądź posłużyć do skompromitowania go" - napisała Txxxxxxxxxx







