Z RĘKĄ W TARCZY


Kto dziś spał dłużej, obudził się z ręką w tarczy. Misterium podpisania rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem, bowiem czekano na prezydenta. Biedak był ponoć „ganiany po kilku piętrach przez zastępcę szefa Kancelarii Premiera, choć droga windą trwa jedną minutę”. W dodatku urzędnik Tuska najwyraźniej nie wiedział, gdzie odbywa się uroczystość i szukał po omacku.